Szukaj

Good Morning, Monsieur Arnault

Daria, 22 may 2019
Good Morning, Monsieur Arnault

Kolejna dziewczyna z podrobioną Louis Vuitton Speedy Bag szybko idzie ulicą Warszawy. Co pomyślał sobie kolejny mieszkaniec miasta albo, odwrotnie, co pomyślał mieszkaniec małego miasteczka, siedzący na ławce i ubrany jako ‘hipster’. Sam tego nie wie, ale podwijając jeansy tak, żeby było widać skarpety z bohaterami bajki Tom i Jerry, utożsamia się z ludźmi, którzy mają własny ekskluzywny styl, ale tak naprawdę go nie posiadają. Odrazu przypomina się obrazek z popularnego portalu internetowego, gdzie dwie osoby są ubrane jednakowo z tą różnicą, że jeden jest menelem i trzyma w ręku starą gazetę, a drugi - modowe czasopismo i okulary Ray Ban. I on lubi, jak za plecami nazywają go hipsterem. Ale nie o tym teraz chodzi. On siedzi i pije kawę z kartonowego kubka i przewraca oczy na widok młodej panienki: „Czy Louis Vuitton prawdziwy czy jak zwykle - fake?’’.

W sumie będąc hipsterem czy nie, to pytanie zawsze pojawia się w naszych głowach. „No gdzie tam, ona jest lemingiem. Czemu po prostu nie kupić zwykłą skórzaną torebkę bez różnych tych L i V’’. Ale jeżeli się zastanowić, co przekonuje nas kupować podróbki, albo dlaczego, mając swobodę wyboru, my decydujemy się na Louis Vuitton, a nie, na przykład, na Bottega Veneta.

Prowadząc badania w niezbyt szerokim zakresie nie da się na to odpowiedzieć jednym słowem. Europa Zachodnia i Europa Wschodnia mają swoje pojęcia i swoje punkty widzenia na ten temat.

Louis Vuitton jak, na przykład, Lamborghini albo Apple (ale Apple nie w tak ekskluzywnym obszarze) tworzą swój „band identity”, dając możliwość stać się częścią osobliwego „klubu”, często ekskluzywnego, często dość drogiego, co pozwala poczuć się częścią czegoś wyjątkowego. Kotler pisał, że mało zadowalać kupującego, musimy sprawiać jemu ogromną przyjemność, dlatego emocje zawsze towarzyszą zakupom - szelest papieru, twarde kartonowe torby z uszami i stan, z którym przychodzisz do grupy znajomych z tym albo innym produktem. Te Emocje zawsze zwiększają samoocenę i, jakby to nie brzmiało dziwnie, powiększają twoją wartość. Europa Wschodnia jest skoncentrowane na markach: im ich więcej, tym lepiej. Duży litery na torbach, „H” na pasku, napisy Dolce&Gabbana na butach i brylantowe Hublot na zegarku. To nie stało się jednego dnia – to w dużym stopniu jest związane z podziałem społeczeństwa na Old rich i New rich. Old rich skoncentrowany są na jakości, ekskluzywności, klasyce, stonowanych kolorach. Ich styl często nie wychodzi poza granice niebieskich jeansów, zwykłych prostych koszul i mokasynów. Nie zobaczycie iskrzącej nazwy firmy zegarków na ręku, ale często, odwiedzając sklepy, Old rich mogą wydać sporo więcej od tych, których odzież ma różne jaskrawe nazwy. Na takich pojęciach skoncentrowana jest Zachodnia Europa. New rich – ci, którzy dostąpili zaszczytu zarabiania dużych pieniędzy pare lat temu, pokazują wszystkim co osiągneli, kupując wszystko co jest znane i błyszczące, z dużą ilością napisów znanych marek liczbą ozdobnych kamieni. W Europie Wschodniej związane to jest z historią, biorącej początek od II Wojny Światowej, kiedy niczego nie było. 

Następnie lata 90-te. Dla tego pokazywanie, kto co potrafi, było swego rodzaju sprawą honorową, i to nadal znajduje się w naszym DNA. A może tu też bieżę górę młodość – zacząć zarabiać w młodym wieku i zakupami przede wszystkim pokazywać to, czego osiągnąłem. W ogóle we Wschodniej Europie zawsze istniał wyścig: kto więcej wyda, kupi, zje, kto ma więcej kobiet, mężczyzn, domów, psów, torebek, butów, u kogo większy jacht, szybszy samochód, młodsza kolejna kochanka itd. Takie coś występuje też w Ameryce, ale nie tak mocno jest wbudowane w mentalność. Może dlatego, że jako takich ‘Amerykanów’ nie ma. Na dzień dzisiejszy piramida Maslow, gdzie społeczeństwo jest podzielone na warstwy od ekskluzywnych konsumentów do zwykłych ludzi, zmieniła się schematem klepsydry – gdzie jest LV, Prada, Hermes, Gucci i jest Zara, H&M, Topshop, i praktycznie skłonni do zniszczenia takie marki jak Furla, Fornarina, Diesel i td. Spowodowane jest to tym, że konsument kupuje drogie marki, a za kasę, która została, kupuję następne: kupi torebkę Louis Vuitton za 700 euro (dla wiadomości koszt jej wytworzenia to 20 euro) i koszulkę Zara. Wy myślicie, że przecież to jest trend – łączyć drogie i tanie rzeczy. Jest pojęcie Mix Matching, a jest „ zbierać całe życie na torebkę, która nie jest tego warta’’ . Pierwsze, to - Europa Zachodnia, a drugie Europa Wschodnia.

Może u was pojawić się pytanie, co jest złego w koszulce Zara i torebce Louis Vuitton, która nawet nie jest zrobiona ze skóry, ale z plastykowego materiału - canvasu. Tak, w należności od marki , to jest czysty „showing off” . Przed wami postawią dwie jednakowe torebki- jedna z literami LV, a drugą dokładnie taką samą, tylko bez liter. Sami znacie odpowiedź, co wybierzecie. Wschodnie europejska mentalność zawsze była skierowana na „pokazanie bohaterskiej mocy pieniądza’’, i nawet jeżeli jej nie ma - „pretendowanie do niej’. Czy to jest niepewność siebie? Tak, na pewno. Rozwinąć pewność siebie poprzez dobra materialne? Znowu tak. Przez swoje zakupy zdobędziesz szacunek, ludzie ci będą zazdroszcząc, będą chciały być tacy jak ty. Dlaczego tak? Dlatego, że zima w Europie Wschodniej trwa 10 miesięcy w roku, dlatego, że musisz pracować tam, gdzie nie chcesz, dlatego ze codziennie tracisz wiarę w siebie, miłość, rodzine, a barwy życia pojawiają się tylko wraz z nowym zakupem. A ukochany Instagram - to w ogóle życie-bajką, transmisja online wszystkich zakupów, a jeżeli ktoś nie pozna drogą i znaną torbę, to wstawisz #hashtag, żeby już na pewno poznał. 

Na Zachodzie już pod koniec lutego plus 13, każdą niedzielę - ‘Lazy Sunday’, najlepsze dni do pójścia do klubów – poniedziałek i środa, a podczas lunchu spokojnie pijesz wino, wieczorem około 9 wychodzisz z kolegami do baru na lampkę Prosecco. Ludzie sami sobie tworzą to uczucie Dolce far’ niente. Dla nas to jest marnowanie życia z pomysłem „oczywiście oni mogą sobie na to pozwolić, przecież mają takie pensje”. Nie, po prostu oni nie boją się żyć, czują z tego satysfakcję i nie patrzą w przyszłość aż tak daleko. Dzisiaj jest butelka białego wytrawnego wina, więc dzisiaj żyjemy. A nas bardzo martwi ustrój Państwa i tworzenie naszych własnych granic, za które nie wychodzimy. 

U nas wszystko jest zaplanowane. Na Zachodzie ty żyjesz w sumie według jakiegoś planu, który zmienia się kilka razy dziennie. My pracujemy, pracujemy, pracujemy żeby wreszcie kupić wymarzony portfel Gucci, który w sumie nie jest potrzebny, ale „będzie fajnie wyglądać, gdy położę go na stół, i wszyscy będą patrzeć, że ja MOGĘ sobie na TO pozwolić’’. Żeby być pewnymi naszych sił cały czas komuś coś udowadniamy, ale trzeba zacząć też udowadniać coś sobie, żeby zmieniać swoją opinię o tym co się dzieje. Bo dopóki coś komuś udowadniamy, w Paryżu z uśmiechniętą twarzą codziennie budzi się Bernard Arnault, właściciel LVMH.

Tekst: Darya Bambalina

Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów